Takiej muzyki, na takim poziomie jak Funky Groove w Polsce nie gra chyba żaden inny zespół... Pod względem wykonawczym album prezentuje się bez zarzutu: sekcja Jahr, Grabowy pracuje jak dobrze naoliwiona maszyna, cały czas tworząc solidny, stabilny, ale i w odpowiednim stopniu elastyczny „funky groove”, zaś obaj gitarzyści nie tylko wzorowo ze sobą współpracują uzupełniając się i wspierając, ale grają jak trzeba osadzone i jak trzeba przemyślane improwizacje. Nie mniej solidna i interesująca jest strona kompozycyjna omawianej płyty. Muzyka, która w przeważającej części wyszła spod pióra Artura Lesickiego ma i charakter i cios, i miłe dla ucha linie melodyczne. [...]

   Robert Buczek-Jazz Forum

 

[...] Na koniec Funky Groove, jeden z najlepszych w Polsce zespołów jazzu elektrycznego.[...] Cóż powiedzieć o tym występie – jest to inteligentna mieszanka jazzu i rocka (z oczywista przewagą tego pierwszego), zróżnicowana harmonicznie i brzmieniowo, perfekcyjnie zagrana, obfitująca w muzyczne smaczki, solówki gitarzystów na europejskim poziomie, z mocnym, przekonującym fundamentem rytmicznym. Słowem, jak to już napisałem recenzując album, umiar, smak, kontrolowany żywioł. Znakomita koda Gitarowego Topu 2003.

  Krzysztof Kuczkowski -Gitara i Bas

 


...Początek płyty, jak na debiutantów przystało, pełen animuszu - Studio Cafe Blues osadzony jest na mocnym funkowym rytmie. Nazwa grupy sugeruje, że na albumie królować będzie funky, ale tak nie jest i całkiem słusznie. Namiastkę funky mamy jeszcze w Mr. H. Reggae jest leniwe, ale nabierające rumieńców i wzajemnie stymulujące improwizacje je ożywiają. W słonecznym Secret Love słychać motywy latynoamerykańskie, po trosze mamy je również w żywym Recollecting... W tymże numerze swe umiejętności pokazuje Tomasz Grabowy wymieniając się z Jahrem, a improwizacje duetu gitar są tu najbardziej żywiołowe. Od całości stylistycznie odstaje zaskakujący ECM-owskim chłodem Strange Meeting Billa Frisella. Jest tu wiele przestrzeni tworzonej przez delikatne gitary (z bajerami) na tle bezprogowego basu i „miotełek”. Wieńczy całość Walking Theme rozpoczynające się jak płyta „Spirit of Django” Jamesa Taylora...

... Sumując – debiut udany. Słychać, że obydwaj gitarzyści potrafią połączyć dobre tradycje gitary elektrycznej z nowoczesnym podejściem i nie robią tego na siłę.

   Piotr Nowicki-Gitara i Bas

                                                             

 

...Celowo podkreśliłem obecność aż dwóch prowadzących gitar, bowiem to co uderza już na samym początku, to właśnie selektywne, czyste, gitarowe brzmienie. Brak elektronicznych instrumentów klawiszowych wbrew pozorom nie musi zubażać brzmienia zespołów uprawiających tego typu muzykę, a wręcz przeciwnie – muzyka Funky Groove stała się dzięki temu bardziej jednorodna i przejrzysta. Jednocześnie obaj gitarzyści znakomicie radzą sobie tak z wymienionymi partiami improwizowanymi, jak i akompaniamentem dla partnerskiej drugiej gitary. Frontmenów wspomaga dodatkowo basista T. Grabowy, który z dużą swobodą improwizuje aż w czterech utworach (m.in. Secret Love)...

... Funky Groove to rodzaj supergrupy, która nie jest odosobnionym przypadkiem na polskiej scenie jazzowej i potwierdza tylko regułę, że miniony rok jazzowy zdecydowanie należał do „elektrycznych gitar”.

 

   Andrzej Winiszewski -  Jazz Forum

 

Dużo radości i satysfakcji dostarczył mi najnowszy album zespołu Funky Groove. Uczucia te zostały wywołane przede wszystkim jego muzyczną treścią: wyrafinowaną i konsekwentną stylistycznie, a przy tym nasyconą ekspresją i eksplodującą emocjami. Dodatkowym katalizatorem owych stanów stało się zrozumienie faktu, że wbrew temu, co próbuje się powszechnie lansować w teraźniejszej Polsce, mogą jeszcze powstawać
w jej obszarach tak ważne i twórcze propozycje...

...Gitarzyści: Artur Lesicki i Marek Napiórkowski, basista Tomasz Grabowy i perkusista Marcin Jahr, demonstrują najwyższy profesjonalizm połączony z prawdą przekazu. Budują swe narracje z pełnym przekonaniem i zaangażowaniem. Ogromne umiejętności techniczne pozwalają im swobodnie przekładać zamysły na realia, przy czym nigdy nie służą pustym, nic nie znaczącym popisom. Wspomagają ich gościnnie: wokalistka Dorota Miśkiewicz i grający
na dodatkowych instrumentach perkusyjnych Nippy Noya. Udana współpraca wszystkich spowodowała, że żaden z dziesięciu zarejestrowanych utworów nie stanowi słabszej, czy mniej udanej pozycji. Przeciwnie, mimo, iż skonstruowane w odmiennych klimatach i w innych organizacjach rytmicznych, melodycznych oraz harmonicznych, stanowią spójną i przekonywującą całość. Powstał w sumie świetny i, co muszę podkreślić, stymulujący do wielokrotnego słuchania kompakt. Brawo.

      Piotr Kałużny- Muzyk