Siedemdziesiąt nagranych płyt,
zajęty każdy wieczór, jedna z najbardziej rozpoznawalnych I barwnych
postaci na polskiej scenie…Trudno uwierzyć, że dopiero dziś mamy w
rękach pierwszy autorski album tego fenomenalnego gitarzysty.
Marek Napiórkowski: Nap.
Debiut dojrzały, świadomy.
Znakomity. Nareszcie.
-
Przez kilkanaście
lat zbierałem doświadczenia, grałem nieomal codziennie, myślałem o
muzyce. Powoli znajdowałem w niej swoje miejsce– mówi Napiórkowski.
Rozumiałem, że potrzebuję sięgać jak najgłębiej w wielu gatunkach
muzyki by moja własna mogła im się wymknąć. Szukałem swojego języka.
Na krawędzi wielu stylistyk. W poprzek przyzwyczajeń. Wbrew modom.
Istotnie, ten urodzony w Jeleniej
Górze, dziś trzydziestopięcioletni muzyk zdaje się być na scenie od
zawsze. Od warsztatów jazzowych w Chodzieży, które ukształtowały
jego wrażliwość, przez pierwsze koncerty z legendami polskiego
jazzu: Janem Ptaszynem Wróblewskim czy Tomaszem Szukalskim, nagrania
z Tomaszem Stańko przez wieloletnią współpracę z Anną Marią Jopek I
udział w słynnej sesji I koncertach z Patem Metheny aż po
współprowadzoną z Arturem Lesickim, wielokrotnie nagradzaną grupę
Funky Groove.
Śmiało można
rzec: Nap był wszędzie. Przychodzi na myśl filozofia Michaela
Breckera, który dokładnie w ten sposób zbudował swoją pozycję. Grać
ze wszystkimi, wpisywać się w wiele kontekstów, nadawać im muzyczny
sens – ale zawsze pozostać sobą, znaleźć swój ton.
-
Zmuszony do
zakwalifikowania tego albumu powiedziałbym, że jest jazzowy. Jego
energia, koncept, brzmienie – są w jazzowym duchu. Improwizacja,
element ryzyka, porozumienie… ta płyta przecież powstała na żywo w
studiu I świetnie tłumaczy się na język mojego jazzowego kwartetu na
koncertach. Ale uważny słuchacz dostrzeże tam tak wiele odniesień…
muzyka jest przecież ogromna, czemu mamy ją zamykać w gettach,
znakować?
Ten jazzowy kwartet o którym
wspomina Napiórkowski był podstawą składu płyty
–
Piotr Wyleżoł na
pianie Fendera. To wspaniały jazzowy muzyk jeden z tych, którzy
grając jakby „do wewnątrz”, bardzo introwertycznie, potrafią dotykać
naszych najczulszych punktów. Beż żadnych fajerwerków, popisów, sama
esencja…
Bas Fodery I kontrabas to Robert
Kubiszyn, z którym Marek gra od lat w zespole Anny Marii Jopek a
także Henryka Miśkiewicza I w projekcie Doroty Miśkiewicz. Kompletny
wirtuoz swoich instrumentów.
-
Rozumiemy się
pozawerbalnie, jesteśmy czasem jak jeden organizm, może dlatego, że
gramy ze sobą tak często… Robert to rzadki przypadek mistrza na
kontrabasie I elektrycznej basówce jednocześnie. Taka
wszechstronność ogromnie poszerza spektrum stylistyczne I
brzmieniowe…
Na perkusji Robert Luty, jeden z
najbardziej rozchwytywanych sidemanów w kraju, od projektów
jazzowych, poprzez grupę Poluzjanci aż po zespół Edyty Górniak.
-
Lutek to
niezwykle wrażliwy, intuicyjny muzyk, który jednocześnie ma
śmiertelny cios na swoim instrumencie – rzadkie połączenie, idealny
do moich szerokich zainteresowań…
Album Nap przynosi też
kilka nadzwyczajnych, gościnnych występów.
Jedyną piosenkę śpiewa Anna Maria
Jopek.
-
Gram z Anką
siedem lat. To już więcej niż zespół, to rodzina. U niej w piwnicy
spędziliśmy dwa wieczory I skomponowaliśmy kilka piosenek, na
całkowitym luzie, jedna po drugiej. Trzy z nich nagraliśmy na jej
płytę Niebo, która wyjdzie jesienią, a jedną wybrałem na mój
projekt, pasowała idealnie do harmonicznej gęstości albumu. Nap
Na fortepianie gra Leszek Możdżer.
-
Z Leszkiem
nagrałem cztery płyty u Anki I spędziliśmy kilka tygodni w jej
trasie Farat. Cóż więcej można o nim powiedzieć poza tym, co media
powtarzają w zachwyceniu bez przerwy? To świetny muzyk, cudownie, że
udało się nam nagrać tę sesję, zwłaszcza teraz, kiedy Leszek jest
już właściwie nieuchwytny.
Saksofonista Henryk Miśkiewicz –
legendarny dżwięk w polskiej muzyce. Marek gra na codzień w jego
zespole (nagrali w ubiegłym roku płytę Full Drive) I obaj są we
wszystkich projektach Jopek.
-
Henryk to marka,
to znak, to ten „firmowy ton” I niespotykana wrażliwość. Radość I
zaszczyt grać z nim co wieczór, cudownie mieć jego zawsze wielką
muzykę na własnej płycie!
Pojawiła się także Dorota
Miśkiewicz w dwóch zachwycających wokalizach (temat Proxima Parada
to natychmiastowy klasyk w swoim gatunku!), Krzysztof Herdzin
grający piękne solo na fortepianie oraz Tomasz Kałwak, mistrz
„drugiego planu”.
-
Tomek wymyśla
cudowne hałasy, dziwne brzmienia, swoje wielowarstwowe tajemnice. Ta
płyta bez niego byłaby zupełnie inna…
*** Spróbujmy w
rozmowie z kompozytorem podjąć się nawigacji, przeprowadzić przez
sieć rozkosznych pułapek zastawionych na spragnionego przygód
słuchacza płyty Nap: Levitation
- To charakterystyczny dla mnie I utwór I ton
instrumentu, Wprowadza w tajemniczy nastrój, zaprasza, uchyla drzwi.
Ballada która powoli staje się coraz bardziej intrygująca. Na jej
szczycie buduje się dżanglowy puls, grany akustycznie na żywo przez
Lutka, pojawiają się filtry, elektronika. Levitation jest ukłonem w
stronę tak zwanego „nowoczesnego” brzmienia. Proxima Parada
-
ważna dla mnie kompozycja, wieloczęściowa, z tym
trwałym pochodem kwint które nie zapowiadają żadnego metrum choć
zdają się być na cztery. Dopiero kiedy wchodzi bas - wyjaśnia
sytuację. Ale kiedy niewinny słuchacz zaczyna czuć się bezpiecznie w
podziale sześć ósmych wprowadzamy z Dorotą temat. Zarazem liryczny I
pokrętny, który wywraca wszystko jednocześnie w zdumiewający sposób
spajając całość. To, co do tej pory zdawało się istotą, okazuje
się kontrapunktem trochę jak w szkicach Eschera… Część druga - to
temat którego nie radzę śpiewać sobie w domu I trzecia, z folkową
nieomal gitarą akustyczną I solówką basu… lubię takie złożone
sytuacje, choć wolę z muzyce, niż w życiu. Wciąż się
śnisz
-
Odsłaniam tę liryczną stronę, to właściwie piosenka
bez słów. Gitara klasyczna… Nie jest dla mnie żadnym kompromisem, że
się tu odprężamy I harmonicznie I fakturalnie… znika perkusja,
pojawia się bęben udu… dla wszystkich stęsknionych za piękną
melodią. Może pary na koloniach będą się przytulać przy tej muzyce?
Może jednak jeszcze nie tym razem? Vicious desire
- To ukłon w stronę dawnego Milesa z przełomu
lat 60 I 70 tych. Nie na darmo jego przenikliwe oczy patrzą na mnie
codziennie z portretu na ścianie… ale serio, nie ma wielu muzyków,
którzy w swojej drodze mogliby pominąć tę fascynację. Temat w
ciekawym współbrzmieniu głosu I klarnetu basowego a potem, choć
melodia pozostaje w delikatnym dalekim planie, to już atakuje
słuchacza na powierzchni sam żywioł, ekspresja I Henryk gra na
sopranie shorterowskie solo…
Niedopowiedziane
-
pierwszy temat z Leszkiem, w klasycznym jazzowym
składzie… Byliśmy z Anką w Toronto, gdzie przez nią I naszą historię
z Patem Metheny poznałem Lindę Manzer, jedną z najwspanialszych
lutniczek świata, która robi wszystkie akustyczne instrumenty dla
Metheny’ego. Jej gitary to jest osobna kwestia w moim życiu.
Charakter, klarowność, dusza… kupiłem wtedy jeden z jej instrumentów
I Niedopowiedziane powstało zaraz potem. Ta gitara nieprawdopodobnie
inspiruje, czasem siadam I wsłuchuję się w jej ton, prawie rozmawiam
z nią, niesamowite… In between
- Być może najbardziej bezkompromisowy temat…
„straszny” jazz, na siedem, smutne seksty, dużo czadu, Leszek na
pianie… Nap
- To nie jest muzyka do drzemki, mam nadzieję.
Nieskomplikowany, jasny temat, który sam się tłumaczy. Często
zabieram go ze sobą na sesje kolegów…taki mój „standard” w jakimś
sensie. Może także dlatego jest tytułowy… Kubiszyn zagrał tu życiowe
solo na basie.
Twist Or Blues?
-
Przez lata grałem w zespołach o bluesowym charakterze.
Na gitarze też zaczynałem od bluesa… z Arturem (Lesickim z Funky
Groove – przyp. wydawcy) potrafiliśmy grać po dziesięć godzin
bluesy. Potem z Tomaszem Szukalskim grałem w Twist Bandzie. Ta
kompozycja, będąca ukłonem wobec owych szczęśliwych czasów choć jest
bluesem, to nie ma bluesowej formy dwunastotaktowej…ciekawa
historia, stąd może te pytania w tytule? Tu nie bierzemy jeńców. W
kodzie odbywa się regularna rzeź.To piosenka z tych „wesołych”
Only A Night Away -jedna z naszych
wielu ostatnio wspólnych kompozycji z Anią Jopek. Spotykamy się u
niej I gramy… albo wykorzystujemy przerwę w próbie dźwięku, każda
sytuacja jest pretekstem do muzykowania. Ta piosenka swoim
charakterem najbardziej pasowała do płyty. Tekst napisała Nina
Madhoo, która pracowała z Anią jako tłumaczka tekstów I coach
językowy przy sesjach naszej angielskiej płyty Secret. Nap (repryza) - Wracamy już
tylko w duecie z Leszkiem do tego utworu…wyciszenie, chwila oddechu,
pożegnanie. Tyle sam lider.
Bliskie spotkania z każdą nutą zostawiamy słuchaczom. Tak, trudno
uwierzyć, że Nap to pierwsza płyta Marka Napiórkowskiego.
Czekaliśmy na nią piętnaście lat. Ale warta jest każdego z tych dni.

MAREK NAPIÓRKOWSKI : NAP